#64 Głośnik w głowie. O leczeniu psychiatrycznym w Polsce, Aneta Pawłowska-Krać

Na miły book - podcast literacki
Na miły book - podcast literacki
#64 Głośnik w głowie. O leczeniu psychiatrycznym w Polsce, Aneta Pawłowska-Krać
Loading
/

W swoim reportażu Aneta Pawłowska-Krać przedstawia obraz jednego z najbardziej zapomnianych obszarów polskiej służby zdrowia – psychiatrii. „Głośnik w głowie” to relacje pacjentów i lekarzy, których połączone głosy dają kompleksową odpowiedź na pytania o skuteczność przeprowadzanych psychoterapii w ramach NFZ, o trudne położenie chorujących w stygmatyzującym społeczeństwie, i wreszcie – o efekty wprowadzanych od kilku lat państwowych reform, które stanowią światło nadziei w spowitej mrokiem zaniedbań polskiej psychiatrii. Wydawnictwo Czarne

 

Wybrane fragmenty odcinka: Głośnik w głowie. O leczeniu psychiatrycznym w Polsce

Maciek (M): Rozmawiamy o książce Anety Pawłowskiej-Krać pt. „Głośnik w głowie. O leczeniu psychiatrycznym w Polsce”. Książka, która jest reportażem, ukazała się w lutym tego roku nakładem Wydawnictwa Czarne. I na stronie wydawnictwa czytamy, że książka mówi o problemie chorób i zaburzeń psychicznych oraz o tym, jak się je leczy w Polsce a jak na świecie.

Ale zanim o tym, to najpierw zacznijmy od takiej podstawowej kwestii, jak to, w jaki sposób autorka opowiada o psychiatrii w naszym kraju? I kto jest bohaterem reportażu czy też reportaży?

Kamil (K): Dużą wartością tej książki jest fakt, że autorka oddaje głos wielu bohaterom. I często są to ludzie, można powiedzieć, z osobnych drużyn. Mówiąc „z osobnych drużyn”, mam na myśli zarówno pacjentów ośrodków leczenia psychiatrycznego czy ich rodziców i bliskich, jak również niemalże cały personel takich ośrodków: od psychologów, przez dyrektorów szpitali, koordynatorów wprowadzania reform na skalę krajową, aż do asystentów zdrowienia – nowy zawód w obszarze leczenia psychiatrycznego. Bardzo interesująca forma pomocy pacjentom. Asystent zdrowienia to osoba, która była pacjentem i wyzdrowiała, pokonała swój kryzys psychiczny i teraz pracuje w ośrodkach medycznych, pomagając pacjentom. Więcej o tym zawodzie autorka opowiada w reportażu.

W książce „Głośnik w głowie. O leczeniu psychiatrycznym w Polsce” mamy zatem wizję psychiatrii opisaną kompleksowo. To pomaga w zrozumieniu problemów, których w psychiatrii (ale i w całej polskiej służbie zdrowia) jest bardzo wiele.
I w kwestii problemów zaskoczenia nie ma –  są poważne i czasami wpływają nawet na pogorszenie stanu pacjentów w trakcie leczenia. Jednak książka Anety Pawłowskiej-Krać pozwala znaleźć odpowiedzi na podstawowe pytania: skąd te problemy się biorą? dlaczego nie powinniśmy bezrefleksyjnie krytykować lekarzy NFZ? dlaczego powinniśmy wykazywać więcej zrozumienia względem pacjentów z kryzysem psychologicznym?

Reportaż jest jednocześnie zbiorem historii wielu pacjentów, z bardzo odmiennymi problemami natury psychologicznej czy psychiatrycznej. O przykładach opowiem więcej zaraz. Ale jest to też opowieść o systemie leczenia psychiatrycznego w Polsce i jak się możesz domyśleć, jest to raczej surowa ocena stanu polskiej psychiatrii, w której przez lata brakowało pomysłów, kadr, pieniędzy… ale w której widać pewne światło w tunelu, związane z wdrażanymi reformami, które zapowiadają pozytywne zmiany zarówno w kwestiach materialnych, ale też w samym podejściu polskiej psychiatrii do pacjenta.

M: Bardzo się cieszę, że wybrałeś taką książkę, bo raptem tydzień temu przeczytałem coś bardzo ciekawego. Mianowicie, co jakiś czas badacze rynku pracy publikują listy tzw. zawodów przyszłości. Od lat prym wiodą zawody IT. Ale ostatnio widziałem artykuł mówiący o tym, że drugą branżą, w której zawsze znajdzie się pracę, będzie właśnie ta związana ze zdrowiem psychicznym. I nie chodzi tylko o lekarzy – psychologów czy psychiatrów – ale również o coachów i trenerów personalnych czy zupełnie nowo powstające zawody jak np. specjalista od zdrowia mentalnego w dziale HR.

To niestety pokazuje, że z naszymi głowami nie jest najlepiej. No bo nie dość, że jesteśmy przebodźcowani, żyjemy pod olbrzymią presją zawodową czy społeczną, to jeszcze przydarzają nam się pandemie, kryzysy finansowe, wojny toczone tuż przy granicy, ogólnie mówiąc globalne wydarzenia, które budzą w nas różnego rodzaju lęki i obawy.

W związku z tym wydawałoby się, że leczenie psychiatryczne znajduje się w centrum zainteresowania Ministerstwa Zdrowia chociażby, prawda? Jako ta dziedzina medycyny, której rozwój jest niezwykle istotny. W takim razie: jak to wygląda w Polsce? Co pacjenci powiedzieli autorce?

K: Zacznę może od cytatu, który według mnie trafnie charakteryzuje pacjentów psychiatrycznych w Polsce, ale również podejście osób zdrowych do takich pacjentów.

„Pacjent psychiatryczny to nie jest pacjent, który domaga się swego, jak na przykład kardiologiczny czy onkologiczny. A pacjenci psychiatryczni? Jako społeczeństwo niechętnie patrzymy w ich stronę. Tak jakby byli gorszymi ludźmi, których najlepiej zamknąć, odseparować. Podobnie z dziećmi. Chore na serduszko rozczulają, a leczone psychiatrycznie to już nie są takie „nasze dzieci”, lecz bardziej obce, inne.”

Ten fragment uzmysławia jeszcze dobitniej, jak stygmatyzujemy osoby z kryzysem psychologicznym. Jest to bez wątpienia smutne, że pozwalamy sobie mówić o ludziach „psychopata” czy używamy stwierdzeń „paranoja” bez znajomości tego terminu. Mówię, że jest to smutne, ponieważ chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę, z czego to bycie „psychopatą” albo ta „paranoja” wynika.

A historie opisane przez Anetę Pawłowską-Krać pozwalają odnaleźć genezę i ta geneza jest zazwyczaj bardzo dotkliwa i bolesna. Czasami przerażająca.

(…)

Tych historii w reportażu „Głośnik w głowie. O leczeniu psychiatrycznym w Polsce” jest oczywiście więcej. Większość z nich łączy jeden mianownik – bezsilność, brak opieki ze strony państwa, za małe zaangażowanie personelu, niewłaściwie dobrane leczenie (brak odpowiednich terapii i opieki środowiskowej), długie czekanie na wizyty u psychologów i psychiatrów, jeśli pacjent decyduje się na leczenie NFZ i w końcu pozostawienie pacjenta samemu sobie, kiedy proponowane formy pomocy są wyczerpane.

M: Bardzo mnie też ciekawi zdanie lekarzy. Bo dosyć często w relacji pacjent-lekarz opinie potrafią się drastycznie różnić, co wynika m.in. z zupełnie innego poziomu wiedzy. Jak to wygląda tutaj? Co mówią lekarze?

Lekarze są bezradni, ponieważ jest ich za mało, a pacjentów jest za wielu. Autorka „Głośnika w głowie” podaje założenia ministerstwa, np. co do ilości pielęgniarek przypadającęj na daną liczbę pacjentów. Teoria jest jednak inna od praktyki i zazwyczaj pacjentów przypadających na jedną pielęgniarkę jest 1,5-2 razy więcej niż powinno według założeń. Nie ma więc szans na to, aby poświęcić pacjentowi czas na rozmowę, na poznanie go i otoczenie opieką, bo czasu starcza tylko na podanie leków i załatwienie kwestii fizjologicznych.

Drugim problemem jest fakt, że w szpitalach dostawia się materace, kładzie się je na podłodze, bo brakuje łóżek dla nowych pacjentów. A pacjentów trzeba przyjąć, bo taki jest obowiązek, kiedy na przykład ktoś odbył próbę samobójczą.
Możemy więc sobie wyobrazić w jakich warunkach pracuje personel.

To z czego warto sobie również zdać sprawę i co dla mnie było też swego rodzaju odkryciem po lekturze „Głośnika w głowie”, to też to, że personel medyczny w polskiej psychiatrii nie pracuje zazwyczaj w jednym miejscu. Ze względu na braki kadrowe musi on przemieszczać się pomiędzy szpitalami całodobowymi, poradniami dziennymi i innymi placówkami, gdzie niesie się pomoc medyczną pacjentom. A takie ośrodki zazwyczaj nie znajdują się w jednym mieście. Nie jest to więc najbardziej komfortowa praca, jak w przypadku innych zawodów, gdzie obowiązki pełni się w jednym biurze.

M: Trochę mnie przygnębia to, co mówisz. Zdaję sobie też sprawę z tabuizowania problemów psychiatrycznych. W małych miastach chodzenie do psychologa, już nie mówiąc o psychiatrze, bywa powodem do wstydu. Czy coś z tym się robi? Bo wspomniałeś o reformie. Jak ona wygląda? Na jakim jest etapie? Czy rząd podejmuje jakieś działania społeczne, mające odczarować sam fakt korzystania z takiego leczenia?

K: Rzeczywiście te reformy są realizowane i wdrażane. I jest to proces trwający, który zajmie wiele lat. Natomiast pierwsze efekty, zgodnie ze słowami autorki i jej rozmówców z książki „Głośnik w głowie”, są już widoczne.

To są kompleksowe i bardzo kosztowne zmiany. Przede wszystkim walczy się z brakiem dostępu pacjentów do pomocy psychologicznej i psychiatrycznej. Zapotrzebowanie na pomoc jest bardzo duże. Niepokojące jest bowiem to, że liczba pacjentów poniżej 18 roku życia zwiększyła się o 55% między rokiem 2009 i 2019. Są to dane z Ministerstwa Zdrowia, które nie obejmują jeszcze okresu pandemii. A możemy się domyślić jak to zapewne zadziała.

A więc stworzono założenie, które w tej chwili się materializuje, polegające na tym, że obok siebie funkcjonują trzy różne typy placówek pomocy psychiatrycznej.

(…)

M: A jest w tej książce coś więcej niż fakty i liczby? Bo często mówisz, jak ważne jest dla Ciebie odnalezienie pewnej wizji. Znalazłeś coś takiego w tym reportażu?

K: Mam dwa wnioski, które utkwiły mi w głowie po lekturze „Głośnika w głowie”.

Sieć wspólnych zależności pacjentów od lekarzy, lekarzy od ministerstwa itd. uzmysławia mi, że trudno jest szukać jednego winnego sytuacji, w której nasza służba zdrowia jest tak nieudolna. Nie mówię tylko o psychiatrii, która jest tematem tej książki, bo z nią nie miałem do czynienia w takim stopniu w praktyce, jak miałem do czynienia z innymi obszarami medycyny.

Bardzo łatwo jest rzucić hasłem „ten lekarz nie ma empatii, ma gdzieś pacjenta i w ogóle daje Ci 15 minut na wizytę”. Jeśli jednak pomyśli się, jak bardzo ten lekarz jest ograniczony i jak wielu pacjentów musi obsłużyć, to zaczyna się nieco bardziej rozumieć sytuację.

Oczywiście my jako pacjenci, mamy prawo wymagać opieki państwa. Musimy się jednak liczyć z tym, że ta opieka jeszcze długo nie będzie taka, jaką byśmy oczekiwali, bo jesteśmy daleko od celu, którym jest osiągnięcie pewnych standardów. I nie jest temu winien ten jeden lekarz, ale stoi za tym polityka, stoją za tym braki chętnych do kształcenia się w zawodach medycznych, stoi za tym brak infrastruktury. Mnóstwo rzeczy…

I druga kwestia, wypływa już bardziej z historii opowiadanych przez bohaterów książki „Głośnik w głowie. O leczeniu psychiatrycznym w Polsce”. Były w tych opowieściach osoby, w których życiu nic nie zapowiadało kryzysu psychicznego. Tak jak w przypadku jednej ambitnej dziewczyny, pracującej w korporacji, o której pisze autorka. Ta i inne historie zwracają uwagę, że mimo iż to zdrowie psychiczne nie jest tak zmaterializowane jak zdrowie fizyczne, to jest również poważne i równie kruche.